Transseksualizm M/K

Koniec!

Posted on: Luty 9, 2010

Zapał do pisania spowodowany rozładowaniem napięcia związanego z oczekiwaniem i pobytem w szpitalu już minął. Już jest po wszystkim. Już wszystko jest tak jak trzeba… Normalnie 😉

Może kiedyś dokończę tego bloga, bo brakuje tutaj duuużo informacji (w sumie 2 całych działów: Diagnostyka i leczenie), co zresztą widać po numerkach. Niestety im dalej mam to wszystko za sobą, tym bardziej nie chce mi się do tego wracać.

Na pocieszenie dla wszystkich śledzących tego bloga mam informację, że jestem już na prawdę szczęśliwą osobą. Nie do porównania z zakompleksioną, zagubioną i będącą w depresji rok, czy dwa temu. Wtedy, bym  chyba nie uwierzyła, że znajdę tyle siły i determinacji, by osiągnąć to co mam teraz, a jednak… Udało się.

Normalność, praca, studia, znajomi, no i w końcu mogę o sobie powiedzieć, że jestem na prawdę w całości kobietką. Baa nawet atrakcyjną kobietką 😉

Z tego miejsca, chcę dodać otuchy wszystkim będącym w podobnej sytuacji. Rozmowa z naprawdę dobrymi psychologami i lekarzami, determinacja, pewność siebie i na prawdę nie ma rzeczy niemożliwych 😉

Co do osób nie rozumiejących problemu Transseksualizmu. Ja też wielu rzeczy nie rozumiem… Niemniej nie neguję czegoś, co mi nie szkodzi. Cieszcie się, że jesteście zdrowi, szczęśliwi i nie musicie walczyć o siebie. Jednocześnie módlcie się, żeby problem ten nie nie dotknął waszych dzieci…

Reklamy
  • In: 6 Operacja
  • Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Dalej w szpitalu… Wszystkie dni wyglądają praktycznie tak samo, więc nie zanudzam was opisami… Prof Krajka wraz z moim lekarzem prowadzącym stwierdzili, że poza dalej dużym obrzękiem i opuchlizną (która się regularnie zmniejsza) wszystko się ładnie goi i powinno być wszystko ok.

No ale w razie czego lepiej, żebym została na święta. No cóż. Do domu daleko, jak by coś złego miało się dziać, to raczej ciężko byłoby znaleźć pomoc w święta (nie mówiąc już o osobie, która by się na tym znała…). Tak więc zostaję. Mam nadzieję, że w poniedziałek będzie już wszystko jak najbardziej ok i wrócę do domku, a póki co życzę wszystkim: Zdrowia – bo to najważniejsze, wesołych świąt spędzonych w miłej atmosferze i gronie najbliższych.

Po porannym obchodzie usunięto mi cewnik i ściągnięto już wszystkie szwy. Opuchlizna jest dalej spora, ale chyba sama już ta wolność od wszelkich rurek jakoś pozytywnie na mnie zadziałała. Czuje się zdecydowanie lepiej. Być może we wtorek wyjdę.

  • In: 6 Operacja
  • Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Codzienny rytuał do którego już się zdążyłam przyzwyczaić:

6:00 mierzenie temperatury, antybiotyk w tabletce, zastrzyk przeciw-
     zakrrzepowy
8:00 sprzątaczki przychodzą i robią przegląd (opróżnianie śmietników,
     mycie podłóg, wymiana prześcieradeł i pościeli w razie potrzeby)
8:30 główny obchód prowadzony przez prof. Krajkę - pielęgniarki, leka-
     rze, studęci. W moim przypadku krótkie pytanie: "Wszystko w porzą
    -dku?" Na moje "Tak" wszyscy idą dalej.
9:00 śniadanie
10:00 zmiana opatrunku
13:00 obiad
16:00 obchód pielęgniarek
16:30 ksiądz
17:00 kolacja
21:00 obchód pielęgniarek (mierzenie temperatury, pytania o leki na
      na sen / przeciwbólowe)

Pielęgniarki w większości są bardzo miłe. Szpital mimo kryzysu radzi sobie jak może, niestety brakuje np: papieru toaletowego i ręczników papierowych w WC. Jedzenie też jest koszmarne. Codziennie prawie to samo. Na śniadanie i kolacje najczęściej chleb / bułeczka z masłem i jakąś najtańszą szynką. Brak jakichkolwiek pomidorów, ogórków czy jakichkolwiek innych warzyw.

Wg stałych pacjentów jeszcze pół roku temu było zdecydowanie lepiej pod tym względem.

  • In: 6 Operacja
  • Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Reklamy